Czy pomyślałeś kiedyś o tym, że urlop zaczyna się także w głowie? Termin w kalendarzu i zgoda przełożonego są ważne, ale nie zawsze wystarczają, by naprawdę odpocząć.
Na początku mojej kariery… czy w ogóle miałam urlop?
Fizycznie – niby tak.
Ale mentalnie? Myśli o pracy, służbowe telefony, czujność.
Trudność z wyłączeniem się była realna.
Dać sobie prawo do odpoczynku
Dziś wiem, że odpoczynek nie dzieje się sam z siebie.
Trzeba go sobie umożliwić.
I zaczyna się to od świadomej komunikacji – najpierw ze sobą.
- Czy daję sobie prawo do odpoczynku?
- Czy wierzę, że świat się nie zawali beze mnie przez tydzień?
- Czy umiem postawić granicę nie tylko innym, ale i sobie?
Planowanie i rozmowa z przełożonym
Z czasem nauczyłam się planować tak, żeby naprawdę zostawić pracę w pracy.
Ogromne znaczenie miało też to, jak rozmawiałam z przełożonym.
Wyrozumiały szef, który rozumie potrzebę odpoczynku, może bardzo wspierać. Pomaga też jasna rozmowa o dostępności i przekazaniu zadań. Możliwość odpoczynku zależy zarówno od naszych przekonań, jak i od warunków pracy.
W swojej karierze spotkałam różnych szefów. Duże znaczenie miało dla mnie także to, co sama myślałam o prawie do odpoczynku.
Wspierająca firma jest ważna. Warto jednocześnie przyjrzeć się przekonaniom, które utrudniają nam odłączenie się od pracy.
- A Ty – co mówisz sobie przed urlopem?
- A jeśli jesteś liderem – co robisz, żeby Twoi ludzie naprawdę mogli odpocząć?
Jeśli chcesz poznać formę współpracy, zobacz coaching indywidualny. O podobnym temacie piszę we wpisie Jak zadbać o swój dobrostan?.

