Tam, gdzie celem szkolenia jest zmiana nawyków, postaw i sposobu reagowania, wiedza to za mało.
Szkolenie, na które wysyłasz siebie albo zespół, może dać niewiele, jeśli kończy się na „było ciekawe” i szybkim powrocie do codzienności.
Nawet jeśli na sali pojawia się przypływ energii, motywacji i zapału do zmiany, po powrocie do codzienności ten stan może minąć.
I to jest zupełnie naturalne.
Sama inspiracja nie zawsze wystarcza. Nowego sposobu działania uczymy się także przez doświadczanie i powtarzanie.
Nowy sposób działania potrzebuje praktyki
Nowy sposób działania, myślenia czy reagowania nie musi pojawić się po wysłuchaniu instrukcji. Warto go wypróbować i wracać do niego w codziennych sytuacjach. Na początku może wydawać się nienaturalny i wymagać więcej uwagi niż znany schemat.
Lubię tu metaforę drogi:
- Autostrada, po której pędzisz szybko i bez wysiłku – to stare nawyki.
- Nowa trasa, przecieranie szlaku na trawiastej drodze – to nowe kompetencje. Na starcie trudno, wyboiście, niewygodnie. Z czasem droga się ubija: im częściej nią jedziesz, tym łatwiej.
Towarzyszenie w zmianie
Pisząc to, myślę o coachingu i mentoringu – metodach realnego towarzyszenia w zmianie.
Czasem słyszę pytanie:
„Czy to naprawdę wspiera zmianę?”
Moja odpowiedź: takie wsparcie może być pomocne, jeśli jego forma odpowiada Twojej sytuacji, a wybrane działania sprawdzasz także między spotkaniami.
Systematyczne spotkania mogą być miejscem, w którym omawiasz próby, trudności i pokusę powrotu do dawnego sposobu działania.
Jeśli chcesz poznać formę współpracy, zobacz coaching dla pracowników. O podobnym temacie piszę we wpisie Dlaczego szkolenie nie zawsze rozwiązuje problem?.

